BARTOSZ MUCHA/// DIZAJNMUSEUM

BARTOSZ MUCHA
DIZAJNMUSEUM

Często, kiedy organizowane są wystawy nowoczesnego designu powstaje pytanie: jak go eksponować. Naturalnym miejscem dla prezentowania wzornictwa przemysłowego są targi i salony, gdzie traktowane jest ono jako produkt, towar podlegający wszelkim prawom rynkowym, jednak w zupełnie inny sposób niż sztuka podlega prawom rynku sztuki.

Design jako dziedzina związana z życiem codziennym wychodzi bardziej w stronę użytkownika i potencjalnego konsumenta, starając się go w pełni zadowolić. Z jednej strony musi wzbudzić jego ciekawość, z drugiej zaś ją zaspokoić – stąd zezwala na dotykanie, przestawianie, siadanie, używanie przedmiotu jak samochodu w czasie jazdy próbnej. W muzeum/galerii przedmioty otaczane są troskliwą opieką strażników, szyb i balustrad, które wytwarzają fizyczny i psychiczny dystans niezbędny do tego, by dzieło sztuki posiadało status nietykalnej relikwii. W tradycyjnym muzeum jedynym możliwym do kupienia produktem jest pamiątka w butiku muzealnym. W niektórych muzeach butiki te osiągnęły tak wielkie rozmiary, że ma się wrażenie, że wystawiennicza funkcja muzeum/galerii jest tylko pretekstem dla działalności handlowej. W jaki sposób przedmiot codziennego użytku może istnieć w tak nieprzystającym kontekście? Włosi, którzy znają się na rzeczy, zaproponowali m.in. prezentacje zdjęć przedmiotów zamiast ich samych, co daje duże możliwości aranżacyjne, ale pozostawia pewien niedosyt. Rysują się wobec tego trzy możliwości wystawiania designu: jako produkt (targi), dzieło sztuki (muzeum/galeria) oraz dokumentacja fotograficzna.

Prace Bartosza Muchy i sposób ich prezentowania nawiązują do każdej z nich. Są to meble – przedmioty użytkowe ukazane tak, by nie eksponować ich użytkowości, a wręcz ją ukrywać. Przedmiot, w imię specyficznie rozumianej funkcji, zyskuje inny status, zbliżony do statusu dzieła sztuki konceptualnej. Przedmiot jest przede wszystkim pomysłem, a to, że można z niego korzystać jest wypadkową. Funkcja jest tu potraktowana dowcipnie, podobnie jak potrzeby człowieka. Można tu mówić o funkcjonalności konceptualnej i psychologicznej przydatności, ponieważ przedmioty bazują na wspólnym wszystkim, choć ukrytym potrzebom. Potrzeby te jednak istnieją, choć czasem są pomijane. Naprzeciw nim wychodzi np. Nerwofol – w farmaceutycznym opakowaniu zawarty jest prostokątny kawałek folii, który z racji małego formatu można szybko wypstrykać i przy okazji rozładować stres. Jest to przykład zastosowanego także w innych obiektach zerwania z tradycyjną funkcją przedmiotu, z tym, co artysta nazywa „fiksacją funkcjonalną”. Pojęcie to oznacza, że „przypisanie przedmiotowi określonej funkcji nie pozwala na dostrzeżenie innych, potencjalnych. (…)W fiksacji funkcjonalnej chodzi o pokonanie sztywnego myślenia, nie tylko o przedmiocie, o przełamanie stereotypów w sposobie myślenia o sensie życia, rodzaj terapii.” Na tej zasadzie zwykła łazienkowa przetykaczka może stać się nogą od stołu. Walka z „fiksacją funkcjonalną” obejmuje także inny poziom, na którym w zależności od ustawienia przedmiotu zyskuje on nie tylko nową funkcję, ale też nowy status ontologiczny. Dobrym przykładem jest tu Kostka Ludzika – czarna, sześcienna forma, na pozór minimalistyczna rzeźba, po rozsunięciu zamka okazuje się być wygodnym fotelem. Z kolei Fortel bujany, ustawiony pionowo wygląda jak abstrakcyjna rzeźba, niczym nie zdradzająca swojego pierwotnego przeznaczenia.

Ważnym aspektem działalności Bartosza Muchy jest wykreowana przez niego fikcyjna marka Poor Design. Poor jest nazwą przewrotną, oznacza użycie tanich materiałów, ale kryje się za tym bardzo bogata podbudowa teoretyczna. Wiąże się z tym idea metki, która doczepiona do najbardziej banalnych przedmiotów, czyni z nich modne markowe gadżety. Zwykła szmata do podłogi (Szmetka) z firmowym logo sprawia, że przykry obowiązek sprzątania staje się elementem „modnego życia”. Metka nobilituje zarówno szmatę jak i jej użytkownika.

Z przedmiotami, próbującymi wyrwać nas z monotonii życia kontrastują wizualne i dźwiękowe projekcje. Powtarzające się sekwencje uzmysławiają nam nasze własne „zafiksowanie”, które narzucamy sami sobie, poprzez narzucanie je przedmiotom, których używamy.

Nasza wrodzona skłonność do „fiksacji” sprawia, ze mamy problem z postrzeganiem przedmiotów w innych niż tradycyjne funkcjach, z czym prace Bartosza Muchy starają się walczyć. Ta skłonność tłumaczy, dlaczego obecny jest problem, w jaki sposób wystawiać design. W obliczu tych problemów przydatna może okazać się mapa.

Agata Antonowicz, Karolina Kolenda