No more tears-Bez łez/// Mikołaj Małek/// 2018

Mikołaj Małek

No more tears / Bez łez

Wernisaż: 23.03.2018 godz. 19:00
Wystawa czynna od 24.03 do 29.03
w godzinach 17:00 – 19:00

Pamiętacie wiązanie sznurówek w dzieciństwie? Małe, sztywne, niewygimnastykowane paluszki usiłują poskromić wijące się i złośliwe kłębowisko rzemyczków. Najpierw pętelka, potem druga, a potem nie wiadomo jakim magicznym sposobem powinno powstać z nich coś na kształt kokardy, ale nigdy jakoś nie powstaje. Zamiast tego sznurowadła rozsypują się bezładnie albo zaciskają w twardy i nierozwiązywalny węzeł. Koszmar.

A pamiętacie mycie włosów? Falę wody zalewającą twarz. Podirytowaną matkę, usiłującą namydlić niesforną czuprynę, a potem spływającą po twarzy pianę i piekące oczy? Ja pamiętam. Chcąc odwrócić moją uwagę, mama namawiała mnie do śpiewania piosenek w trakcie tej higienicznej ceremonii. Efekt był taki, że siedząc w wannie z mydlinami w oczach wyłam dziecięce piosenki o cebulkach i buraczkach płacząc, smarkając i chlapiąc wodą po całej łazience. Pamiętam też reklamę szamponu, to pewnie były lata 90-te, która obiecywała, że ten jeden, wyjątkowy specyfik nie szczypie w oczy. Hasło „no more tears” było obietnicą zmiany na lepsze i drogi na skróty. W końcu udało mi się namówić rodziców, żeby kupili mi ten wspaniały szampon. I co? Oczywiście, on też szczypał.

Czy Mikołaj Małek, obiecując nam wystawę „bez łez”, składa obietnice bez pokrycia, tak jak reklama szamponu? Być może. W końcu obietnica jest tylko deklaracją intencji. Niczym więcej.
W jego pracach pobrzmiewa echo dziecięcego postrzegania świata. Obrazy, znaki, gesty, intuicje, które nie układają się w konkretne znaczenia. Architektoniczne struktury, kopce, twarze, maski, kostiumy i obiekty o nieznanym zastosowaniu są jak powidoki rzeczywistości. Znajdziemy w nich zapomniane już postaci literackie, fantazje archeologiczne, ilustracje z książek o fizyce i historii starożytnej, przedstawienia dla dzieci z lokalnych domów kultury. Szkicowa forma tych prac pozwala je czytać jak poruszające się światła i cienie na suficie w ciemnym pokoju, kiedy nie możemy zasnąć.

Poczucie niezdefiniowania rzeczywistości, wielości, a nawet chaosu znaczeń jest chlebem powszednim dzieciństwa. Mikołaj Małek, w swoich rysunkach i obiektach tworzy przestrzeń, w której wspomnienia i emocje, dawno przez nas zapomniane, ujawniają się w jednej chwili – wielotorowo, równolegle, symultanicznie. Stając twarzą w twarz z jego pracami, w jednej chwili jesteśmy zarazem pięcioletnim, wiążącym sznurówki dzieckiem, ośmiolatkiem w teatrzyku cieni, nastolatkiem zafascynowanym antycznymi maskami i zaczytanym w Brunonie Szulcu, nudzącym się śmiertelnie na lekcjach fizyki uczniem, gryzmolącym ołówkiem po podręcznikowych ilustracjach oraz dzisiejszym sobą, który stojąc w galerii i konfrontując się z wyobraźnią artysty, jednocześnie ucieleśnia wszystkie swoje poprzednie formy i dystansuje się od nich.