GROMNY

HUBERT GROMNY/// WORK BITCH

2.06- 07.07.2016

 

ARTYSTKI:

Enid Coleslaw, Gustave Courbet, Andrea Fraser, Ilana Glazer & Abbi Jacobson, Guerilla Girls, Paris Hilton, Jane Lane, Susie Lewis & Glenn Eichler, Britney Spears, Amalia Ulman, Elaine Vessel

STATEMENT:

You wanna live fancy

Live in a big mansion

Party in France?

You better work bitch!

(William “will.i.am” Adams, Otto “Knows” Jettman, Sebastian Ingrosso, Anthony Preston and Ruth-Anne Cunningham – Britney Spears “Work B**ch”)


Historia związku sztuki, władzy i pieniędzy sięga daleko przed narodziny globalnego kapitalizmu, to jednak właśnie dziś sztuka produkuje wartość dodatkową na niespotykaną wcześniej skalę. Wartość symboliczna dzieł sztuki stała się nieodróżnialna od rynkowej, a magiczna moc zawrotnych cen emanuje daleko poza granice ”właściwego” im rynku.

Mimo to refleksja nad sztuką jako specyficznym obszarem pracy ogranicza się do celebrowania kolejnych porażek XIX-wiecznej figury artysty-egzorcysty wypędzającego/przywołującego złego ducha pieniądza z/do własnych dzieł.

Ekonomia sztuki skrupulatnie odmierza przegraną w następujących po sobie dekadach (89. 80. 68. 60…) reprezentowanych na rynku przez rozmaite „oryginały”, które nawet jeśli przyjmują postać dokumentacji stylu życia, wciąż zachowują paradoksalny status prototypu niemożliwego do zreprodukowania.

Do znudzenia powtarzany truizm, że w Polsce rynek sztuki nie istnieje, odwraca uwagę od kompleksowej i hybrydycznej ewolucji globalnego kapitalizmu, który pomimo że posiada łatwe do wyodrębnienia centra, jest wszędzie tam, gdzie zachodzą interakcje pomiędzy jego uczestnikami.

Choć na peryferiach rynku sztuki wspomniane spotkania są nieliczne, to właśnie tu rozbudzone nadzieje na lepsze życie produkują nadmiarową rzeszę wykwalifikowanych tubylców, rekrutowanych do nieopłaconej, a w najlepszym wypadku prekarnej pracy w lokalnych instytucjach i oddolnych przedsięwzięciach.

Z perspektywy nowej, powiększającej się, artystycznej biedoty granica pomiędzy sztuką i nie-sztuką nie jest przebrzmiałym problemem natury teoretycznej. Jest ona powiązana z systemem dystrybucji autorstwa w takim stopniu, w jakim pozwala uchwycić różnicę pomiędzy artystką a studentką, oddziela pracę cyrkulującego na rynku dzieła od „nieprodukcyjnej” (i nieopłaconej) pracy stażystki, a także nadaje autorom przywilej aktualizacji archiwum artystycznych gestów, przenosząc wymóg kreatywności na wolontariuszkę zmuszoną do twórczej organizacji kalendarza.

Wykluczenie szeregu zagadnień estetycznych takich jak autor, dzieło, twórczość, fikcja z obszaru szeroko rozumianej polityki pracy, współistnieje z logiką nieformalnej korporacji domagającej się od robotniczek i robotników sztuki eksploatacji własnych ciał i surowej dyscypliny emocjonalnej – nieuniknionej w świecie ostrej rywalizacji pomiędzy przyjaciółmi i przyjaciółkami. Jeśli sztuka ma zachować swój interwencyjny charakter musi wypracować nową figurę pracy artystycznej, dla której matrycę stanowi kultura popularna.

Kultura popularna nie jest po prostu równoległym wobec sztuki rynkiem reprezentacji, ale zestawem inkluzywnych strategii odbioru, które nie domagają się instytucjonalnej interpretacji ani meta-wyjaśnienia, ponieważ same zdolne są generować naddatek znaczenia. Model wytwarzania oparty na kwestionowaniu różnicy pomiędzy produkcją artystyczną a praktyką popularną, ma szansę wytwarzać tanie i reprodukowalne prototypy standardów artystycznych, zdolne negocjować przebieg granicy sztuki i życia, wytyczony zgodnie z globalnym podziałem pracy.

Hubert Gromny